Trzeci biznesowy samobój. 0-3 do przerwy…
Rozwój personalny

18-10-2016

Nawiązując do dwóch poprzednich wpisów o bramkach samobójczych jakie strzelają sobie przedsiębiorcy w dzisiejszych czasach, wspomnę wam pewne wydarzenie sprzed lat.

W 2005  roku w finale ligi mistrzów Liverpool przegrywał do przerwy 0-3 z Ac Milan… ale to bez znaczenia. Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe… Wygrał po dramatycznym meczu  w rzutach  karnych   Puchar Ligi Mistrzów.

Dlaczego wygrał ?

Odpowiem na to pytanie później…

Długo zastanawiałem się jaki powinien być trzeci samobój. Tak naprawdę jest ich mnóstwo.  Postanowiłem wybrać ten, który wg mnie jest najistotniejszy…Zdanie każdego w tej kwestii może być różne, tak samo jak filozofia działania. Każdy z nas ma prawo do swojej opinii. Ja uważam tego samobója za istotnego ponieważ pożera nam największe aktywo  jakim dysponuje dziś człowiek…

zabiera nam czas…

Wyobraź sobie sytuację …

Jesteś producentem samolotów. Tworzysz projekt samolotu, prototyp.  Jego stworzenie docelowo ma kosztować okrągły milion dolarów. Prototyp musiałeś stworzyć żeby wejść na masową produkcję.  Poświęciłeś na ten projekt 5 lat. Zainwestowałeś już 800 000 zielonych.  Któregoś dnia rano dotarła do Ciebie wiadomość, że firma konkurencyjna stworzyła technologię, która zepchnie twój samolot na 10 plan i może się okazać, że nigdy nie sprzedaż żadnego samolotu albo sprzedaż ich niewiele.  Prawdopodobieństwo, że się przebijesz ze swoim fantastycznym samolotem jest nikłe…

Co robisz…?

Inwestujesz pozostałe  200 000 w ten prototyp i kolejne dwa lata ?

Czy kończysz na poziomie 800 000 nie utapiając już więcej pieniędzy i czasu w ten projekt?

Wiem, że to trudna decyzja. Wtopić kolejne 200 000 z nadzieją, że coś się odmieni? Czy przełknąć gorycz porażki i stracić 800 000 ? Każdy  z nas kiedyś przechodził przez podobne decyzje, jedni na mniejszą skalę inni na większą… i pytanie jaką decyzję podjąć.

Ja wiem jaką decyzję podjąłbym w tym przypadku z aktualną wiedzą… ale nie wiem czy podjąłbym ją za każdym razem. Każda z tych decyzji niesie za sobą fatalne konsekwencje, Utrata dużej ilości pieniędzy jest bolesna, ale najgorszą konsekwencją jest zawsze strata czasu. Pieniądze można zarobić, odzyskać, a czas zmarnowany odchodzi bezpowrotnie. Czasami trzeba odpuścić, zmienić taktykę. Bo nie ma nic gorszego niż bycie niewolnikiem swoich raz podjętych decyzji…

Najważniejsze w złych decyzjach to wyciąganie wniosków, i przenoszenie ich na nowe projekty. Mam znajomych, którym niemałe biznesy posypały się z dnia na dzień. Z doświadczeniem które mieli, swoje firmy odbudowaliby 5 razy szybciej. I  tak robią tylko v często zmieniając branże i taktykę.

Jeśli projekt  stracił sens, błyskawicznie zakończyłbym go na etapie 800 000$. Jeśli nie masz mocnego powodu dla którego zacząłeś projekt to prędzej czy później Twoje działania stracą sens.

W moim życiu było kilka projektów, które nie poszły po mojej myśli z wielu powodów. Wyciągnąłem wnioski i idę dalej. Szukałem wielu sposobów by przywrócić je do życia. I traciłem czas. Dziś od wielu się odciąłem i zacząłem nowe. Robie je z tych samych powodów z których robiłem poprzednie. Wnioski z lekcji wcielam do nowych projektów i co ciekawe setki rzeczy dziś zajmują mi 5 razy mniej czasu. Dlatego nie biorę „do siebie” porażek tylko przekuwam je w oszczędność czasu.

Jest takie powiedzenie „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”,  które mnóstwo ludzi obecnie rozumie jako: nie popełniaj dwa razy tych samych błędów. I spoko można to tak interpretować, ale ja uważam, że oznacza ono coś zupełnie innego…

Otóż wchodzi się wiele razy do tej samej rzeki, ale nigdy rzeka nie jest taka sama i nasze wejście do niej również. Bo upłynął czas, bo w rzece jest inna woda, bo my mamy inne doświadczenia, bo wchodzimy do niej o innej porze dnia, bo woda jest cieplejsza. Każde kolejne wejście jest zupełnie innym doświadczeniem.

Dziś jest moda na „never give up” i uwielbiam tą filozofie oraz w pełni się z nią identyfikuje,  ale niektórzy biorą sobie to za bardzo do serca.  Umiejętność przełknięcia  ego i zostawienia pewnych projektów za sobą jest 5 razy trudniejsza niż „never give up”. Wiąże się z ogromną presją otoczenia. Leszek Czarnecki mówił, że biznes  jest jak rekin i musi być ciągle w ruchu.  Gdy naprawdę nie możemy znaleźć odpowiedzi dlaczego nasz biznes nie jest taki jaki chcielibyśmy żeby był i naprawdę dałeś z siebie 100% czasami trzeba odpuścić, zatrzymać się, wyciągnąć wnioski i odrodzić jak feniks z popiołów… na nowo, 3 razy silniejszy.

Zawodników Liverpoolu, którego bramkarzem był wówczas polski bramkarz Jerzy Dudek, wychodzących z szatni przywitało głośne „You will never walk alone”- kibice nadal wierzyli w zwycięstwo. Do walki Liverpool poderwał ich ówczesny kapitan, który tego dnia przeżywał najgorsze chwile w swojej karierze. Steven Gerrard jako pierwszy rozpoczął wspaniały „come back” swojego zespołu.  Po dwóch minutach bramkarz Milanu skapitulował ponownie. Po 6 minutach dla Liverpoolu został podyktowany rzut karny, który po dobitce wykorzystał Xabi Alonso. 6 minut 3 bramki, spotkanie zaczęło się od nowa…

Liverpool wygrał, bo w przerwie miał drugą szansę by rozegrać mecz na nowo… i wykorzystali ją. Gdyby zostali z wynikiem 3-0 w głowie, przegraliby ten mecz. Zmienili taktykę i to co zrobił Milan w 45 minut oni zrobili w 6…Zawsze można powiedzieć, że mieli szczęście i pewnie tak było…ale szczęście nie wygrało za nich Trofeum Ligi Mistrzów…

Jeśli strzeliłeś sobie 3 samobóje i jeszcze jesteś wśród żywych, pamiętaj każdy mecz który przegrywa się 45 miesięcy można wygrać w 6 miesięcy… Twój biznes to jeden wielki mecz, a Ty w nim jesteś trenerem. To Ty decydujesz jaką taktykę przyjmiesz przegrywając 3-0. Jeśli tego nie wiesz napisz do mnie maila, znajdziemy dla Ciebie odpowiednia taktykę…  jeśli dopiero zaczynasz nie strzelaj sobie bramek samobójczych.

  • Biznes
    jest
    prosty