Oda do kretynów (krytyków) rozwoju osobistego
Rozwój personalny

23-06-2017

Jakiś czas temu kolega Bartek W. poprosił mnie o skomentowanie wpisu na jakiejś stronie, która w sposób dość filozoficzny krytykowała rozwój osobisty i trenerów rozwoju. Treść merytoryczna jaką udało mi się uchwycić na początku wpisu polegała na kategoryzowaniu rozwoju osobistego jako narzędzie dla przedszkolaków. Czytając ten tekst drugi raz po dwóch czy trzech tygodniach zrozumiałem co autor miał na myśli. Postanowiłem więc nie odnosić się do tego artykułu, ale wprost do tych, którzy uważają rozwój osobisty jako papkę dla przedszkolaków, a trenerów rozwoju jako szarlatanów zbijających fortunę na mówieniu innym jak zbić fortunę.  

Macie rację - rozwój osobisty to papka, którą karmi się przedszkolaków, a trenerzy rozwoju to szarlatani i oszuści… i dlatego rozwinę temat dalej…

W tym miejscu nasuwa mi się pytanie: kim musi być człowiek, który tak podchodzi do tego tematu?

Patrząc obiektywnie: rozwój osobisty polega na zwiększaniu swoich kompetencji i umiejętności w celu doskonalenia rezultatów.  Rozwojem osobistym może być wszystko. Uczenie się języka obcego, uczenie się gry na gitarze, uczenie się kompetencji sprzedaży i umiejętności skutecznej komunikacji. Rozwojem osobistym można też nazwać treningi na siłowni. Wszędzie chodzi o to, aby wzmocnić nasze ciało lub osobowość.  Rozwój osobisty jest narzędziem takim samym jak pieniądze, czy jak nóż kuchenny - w założeniu ma służyć ludziom i upraszczać im osiąganie pewnych zaplanowanych rezultatów....ale każdym narzędziem, które trafia w ręce idioty, można komuś zrobić krzywdę.

Matematyka nie kłamie. Jeśli jesteś leniem, homofobem, masz niskie poczucie wartości to nawet  rozwój osobisty Ci nie pomoże… potrzebny będzie dłuższy proces.

Profil psychologiczny statystycznego krytyka jest zazwyczaj taki sam. To kategoria ludzi WIELEPÓW, jak mówi klasyk. A wyglądają oni tak: głowa pełna „mądrości", pusty portfel, niewielu znajomych i frustracja życiowa oraz wysokie mniemanie o sobie.  Tych ludzi cechuje to wszystko. Wiedzą lepiej, ale ich życie tego nie udowadnia. Oceniają swoje możliwości w kontekście bardzo wąskiej grupy znajomych i rodziny na tle, których wypadają nieżle. Dopiero gdy świat zaczyna ich weryfikować i okazuje się, że są „lepsi” zaczyna się prawdziwy festiwal racjonalizacji swojego podejścia i szukania dowodów na chorobę zwaną „ja mam zawsze rację”.

Ludzie naprawdę szczęśliwi nie wylewają swoich żali na wszystkich innych dookoła, a jak nie jesteś szczęśliwy to zastanów się co w swoim życiu mógłbyś zmienić, aby być. Koniec i kropka.

Piszę teraz do wszystkich, którzy mieli, mają lub kiedykolwiek będą mieć styczność z tzw. „rozwojem osobistym” Nie ważne gdzie, czy w MLMach, czy przy okazji robienia jakiegoś biznesu, czy przy okazji podnoszenia swoich kompetencji. Jeśli nie dociera do Ciebie jakaś wiedza, która podobno już była znana w V wieku przed naszą erą to widocznie ona nie jest dla Ciebie na etapie życia, w którym jesteś.

Uczenie się tabliczki mnożenia też nie jest w tym momencie dla Ciebie, ale dla kogoś kto ma 6 lat jest potrzebne i konieczne do funkcjonowania w społeczeństwie.  Z rozwojem osobistym jest tak samo. Nie ważne czego uczą „szarlatani”, „oszuści i naciągacze”, ważne, że ktoś chcę się dzielić wiedzą, której potrzebują inni. Jeśli ona do Ciebie nie przemawia to może jesteś już w czwartej klasie, gdzie uczyć się trzeba trudniejszej matematyki niż tabliczka mnożenia. Może to nie jest wiedza dla Ciebie na tym etapie życia. A może pewną wiedzę zaszufladkowałeś do innego wora, albo jest Ci na tyle znana, że stosujesz ją w praktyce. Nie każda wiedza jest dla każdego. Dziś pewnie byś się nudził na lekcji matematyki, na której uczą tabliczki mnożenia. Czyż nie? Pytanie czy jest to powód, by krytykować nauczyciela „szarlatana” i jego naiwnych uczniów . Oczywiście, że nie. Jeśli coś nie jest dla Ciebie teraz, albo nie jest bo już coś wiesz to zostaw to w spokoju i patrz na owoce swojego życia. Koniec i kropka numer dwa.

Uczenie się sprzedaży, skutecznej komunikacji czy każda inna umiejętność, której uczą „szarlatani” jest dla kogoś ważna i nie ważne ile za to płaci i ile za to biorą „szarlatani". Jeśli ktoś płaci za szkolenie 15 tysięcy złotych to znaczy, że pewna kompetencja jest dla niego na tyle ważna, że pieniądze nie grają roli.  A jeśli uważasz, że jest naiwny, bo tą samą wiedzę można znaleźć w książkach to już wiem o Tobie jedno. Po pierwsze po prostu nie rozumiesz, że dla kogoś czas zaoszczędzony na szukaniu pewnej wiedzy jest ważniejszy niż pieniądze, które płaci za szkolenia z rozwoju osobistego. I po drugie prawdopodobnie jesteś „goły” i jedyne na co Cię stać za kieszonkowe od mamy to dwa piwka i kebab oraz krytyczna ocena  „naiwnych i szarlatanów.”

Rozwój osobisty jest narzędziem. Z resztą jak wszystko. Jeśli umiejętnie z niego korzystamy łatwiej nam realizować swoje plany, które z jakiegoś powodu są dla nas ważne. Jedni go potrzebują bardziej, inni mniej. A rozwijasz się tylko wtedy gdy odkrywasz to co nowe dla Ciebie, a nie tylko to co nowe dla świata.

Jak mówi klasyk polskiego kina: ŻYCIA NIE OSZUKASZ… Sam rozwój osobisty nie zrobi z Ciebie „tytana”, bo jest wiele aspektów, które potrzebne są, aby osiągnąć w życiu jakiś swój różnie definiowalny sukces.

Samo się nie zrobi… potrzebny jest wzór. (patrz wpis SUKCES NIEJEDNO MA IMIĘ)

A teraz….

Idź i nie grzesz więcej. Korzystaj z rozwoju jako narzędzia, a jak nie chcesz nie korzystaj…

Amen

  • Biznes
    jest
    prosty